O firmie

Inwestorzy Galerii Nyskiej – Aleksandra i Eryk Wiercimokowie
Inwestorzy Galerii Nyskiej – Aleksandra i Eryk Wiercimokowie

Budowa galerii handlowej w centrum Nysy to inwestycja, która od kilku lat wywołuje wiele pytań i wątpliwości. Inwestorzy unikali polemik i medialnych

 awantur, skupiając się na realizacji projektu. Przedstawiamy czytelnikom Nowin Nyskich powody, dla których zdecydowali się na takie przedsięwzięcie. Postaramy się także wyjaśnić wszelkie wątpliwości związane z tą inwestycją.

PATRYCJA NOWAK: - Pomysł na budowę galerii handlowej w Nysie to zawsze był temat trudny i drażliwy społecznie, jednak wejść z taką inwestycją do centrum Nysy, to już niemal szaleństwo. Zdaję sobie sprawę, że to przede wszystkim duży projekt biznesowy, ale dlaczego akurat w tym miejscu?

ALEKSANDRA I ERYK WIERCIMOKOWIE:- Jeśli odłożymy na bok względy biznesowe, to przede wszystkim z powodów historycznych i przyszłości miasta. Nie wszyscy o tym wiedzą, że Rynek przedwojennej Nysy był gęsto zabudowany kamienicami. W tych kamienicach partery i pierwsze piętra w większości zajmowały punkty handlowe i usługowe. Pod tym względem nie tworzymy w Nysie niczego nowego. Nie naruszamy dawnego układu urbanistycznego centrum Nysy, tylko go odtwarzamy. Wystarczy spojrzeć na stare pocztówki i przeczytać publikacje
dotyczące tamtego okresu.

Galeria Nyska - widok od strony północnej
Galeria Nyska - widok od strony północnej

- Zlikwidowaliście planty i ławeczki w centrum miasta…

- Warto wyjaśnić, skąd te planty się tutaj wzięły i dlaczego powojenna Nysa przez ponad pół wieku wyglądała inaczej. Starsi mieszkańcy Nysy pamiętają, że zaraz po wojnie większość zniszczonych kamienic w centrum miasta zostało rozebranych, a cegły z rozbiórki wysłano do Warszawy. Podobnie postąpiono z wieloma budynkami w całym mieście, a nawet z kilkoma kościołami. Zdajemy sobie sprawę z tego, że w tamtym czasie odbudowa stolicy była priorytetem i nikt się nie rozczulał nad takimi miastami jak Nysa. Niestety, efekty tamtego myślenia i działania widzimy w zabudowie okalającej Rynek do dnia dzisiejszego. Osobiście jesteśmy przekonani, że warto wrócić do przedwojennej zabudowy, z uwzględnieniem dzisiejszych realiów. Chcielibyśmy jednocześnie zapewnić, że ławeczki też powrócą i każdy będzie mógł sobie tutaj odpocząć, choćby przez chwilę.

- Powrót do przeszłości z nowoczesnym projektem? Projekt nie wszystkim się podoba.

- Tak już jest w życiu, choć mamy nadzieję, że z czasem przekonamy do tego projektu wszystkich mieszkańców Nysy. Internetowe sondaże pokazują, że większości już się podoba. Najważniejsze, aby cały obiekt był funkcjonalny, bezpieczny i spełniał niezbędne wymogi formalno-prawne. Tutaj nie ma mowy o jakichkolwiek kompromisach. Wszelkie prace od samego początku nadzorowane są przez konserwatora zabytków i archeologów.

- To dlatego budowa wciąż trwa?

- Trwa od 2015 roku. Takie są realia i z tym musi się liczyć każdy inwestor. Poza nadzorem budowlanym, trzeba zastosować się do zaleceń konserwatora i uwzględnić konieczność wykonania żmudnych prac archeologicznych. W naszym przypadku, mieliśmy trzy niezależne projekty galerii handlowej i wiele wizualizacji. Jednak zalecenia konserwatora i specjalnej komisji działającej przy konserwatorze, do ostatecznie wybranego projektu, były bardzo szczegółowe. Możemy wręcz pokusić się o stwierdzenie, iż jest to projekt konserwatorski. I ten realizowany projekt w znacznym stopniu nawiązuje do przedwojennej zabudowy.

Pomiędzy galerią a ratuszem powstanie deptak
Pomiędzy galerią a ratuszem powstanie deptak

Z kolei prace archeologiczne trwały dłużej niż zakładaliśmy - niemal trzy lata. Znacznie zwiększył się także zakres tych prac. To wszystko, poza wydłużeniem terminu realizacji całej inwestycji, miało również wpływ na jej koszt. Ale dla nas najważniejsze jest to, że dzięki pieczołowitej pracy archeologów i ich ogromnemu zaangażowaniu, mogliśmy odkryć nieznaną część historii Nysy. Wszystkie wartościowe przedmioty znalezione podczas tych prac, zostały profesjonalnie odrestaurowane i zabezpieczone. Znajdują się obecnie w Muzeum w Nysie. Czynimy starania, aby część z nich została w odpowiedni sposób wyeksponowana w naszej galerii. Dzięki temu, z tą historią naszego miasta będzie mogło zapoznać się znacznie więcej osób. I my za to zapłacimy, ale z tego mamy satysfakcję.

- Mieć satysfakcję z tego, że wydało się więcej pieniędzy niż planowało, to raczej niespotykane w dzisiejszych czasach.

- Jesteśmy wielkimi pasjonatami budownictwa. Od lat przywracamy dawny blask starym kamienicom. Odtwarzamy zapomnianą architekturę z uwzględnieniem dzisiejszych wymogów i standardów. Oboje wychodzimy z założenia, że nie tylko pieniądze liczą się w życiu. Czasami warto wydać ich więcej, z myślą o innych. Dla nas, nie są to zmarnowane środki. Tak postępujemy i taka jest prawda o naszych inwestycjach. Proszę zobaczyć pierwszą budowę, jaką zrealizowaliśmy w centrum Nysy. Przecież mogliśmy nie odtwarzać dawnej wieży ratuszowej i iglicy, a sam budynek pozostawić bez drogich wykończeń. Dzisiaj nie ma osoby wchodzącej do ratusza, która nie zwróciłaby uwagi na efektowny sufit i rzeźby z drewna mahoniowego, wykonane przez nyskiego rzeźbiarza, Pana Jana Szelwacha. Pozostałe wykończenie też mogło być bardziej oszczędne. A jednak wydaliśmy znacznie więcej, niż wskazywałby na to czysty biznes. I z tego również mamy satysfakcję. W takim podejściu do inwestowania utwierdza nas fakt, że już teraz bardzo dużo mieszkańców Nysy oraz turystów korzysta ze specjalnego tarasu widokowego w wieży ratusza. Sporo kosztował, i nigdy się nie zwróci, ale można z niego podziwiać przepiękną panoramę miasta i jezioro. To jest ta wartość dodana naszych inwestycji, której nie przeliczamy na pieniądze. I fakt, że w tym budynku pracuje dzisiaj ponad 120 osób, o czym nikt głośno nie mówi.

Pomiędzy galerią a ratuszem powstanie deptak
Pomiędzy galerią a ratuszem powstanie deptak

- A jakie są powody budowy galerii handlowej w centrum miasta, związane z jego przyszłością?

- Może zabrzmi to trochę dziwnie, ale chcemy ocalić to centrum Nysy od degradacji.

- Ocalić centrum od degradacji? Grozi nam jakiś kataklizm?

- Proszę sobie wyobrazić, że budujemy dużą galerią handlową na obrzeżach Nysy. I co się wtedy dzieje w samym centrum? Ono zamiera. Coraz mniej ludzi zagląda do centrum, bo ludzie zmierzają do galerii na obrzeżach. To tam jest handel i usługi w szerokim zakresie. Taka jest rzeczywistość. Widzimy to wyraźnie w większych miastach, np. we Wrocławiu. Odwołam się tutaj do słów Zbigniewa Maćków, architekta, który zaprojektował m.in. trzy wrocławskie centra handlowe. Już kilka lat temu, w wypowiedziach prasowych, wyraził zdanie, że galerie handlowe są dla życia miast jak... cholesterol. Złe lub dobre. Najważniejsza jest lokalizacja. Na przykład Galeria Dominikańska, do której "się chodzi", niczego nie zabiła, a wręcz ożywiła ulicę Oławską. Gdyby postawiono ją odrobinę dalej, na tzw. placu Społecznym,,, lub gdyby wstawiono do centrum gigantyczną Magnolię, skutki byłyby jednak opłakane.

- Niektórzy lokalni handlowcy martwią się, że centrum handlowe w samym Rynku negatywnie wpłynie na ich biznes.

- To jest mit, chociaż zdajemy sobie sprawę z tego, że były takie obawy. Jednak życie uświadamia nam, że jest dokładnie odwrotnie. Przykłady Łodzi czy Katowic dobitnie pokazują, co dzieje się z dotychczasowymi centrami miast. Łódzka Manufaktura i katowickie Silesia City Center sprawiły, że zarówno Piotrkowska w Łodzi, jak i centrum Katowic opustoszały. Wielu ekspertów uważa, że dla samego Wrocławia nieszczęściem są ogromne centra handlowe w Bielanach Wrocławskich. W takich sytuacjach lokalne sklepy i punkty usługowe nie mają szans na przetrwanie, bo klienci głosują nogami i wybierają duże centra handlowe na obrzeżach lub w innych miejscowościach. I nie pomoże tutaj żadna przebudowa chodników, ulic, nowe fontanny czy zielone drzewka. Jeśli my budujemy galerię handlową w centrum Nysy, to możemy zapewnić, że wbrew obawom, właśnie dzięki takiej lokalizacji, ruch w samym centrum miasta i w pobliskich sklepach nie zmniejszy się, a wręcz przeciwnie - znacznie wzrośnie.

- Przecież to zawsze jest konkurencja… 

Galeria Nyska nawiązując do przedwojennej zabudowy doskonale komponuje się z architekturą śródmieścia Nysy
Galeria Nyska nawiązując do przedwojennej zabudowy doskonale komponuje się
z architekturą śródmieścia Nysy

- Nie zawsze i nie wszędzie. Najbardziej widać to na przykładzie Starego Browaru w Poznaniu, który w przeciwieństwie do łódzkiej Manufaktury czy katowickiej Silesii, przyczynił się do utrzymania roli centrum miasta w życiu społecznym. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że ruch w największych galeriach handlowych to kilkanaście milionów osób rocznie. A warto pamiętać, że do galerii nie idzie się po mleko czy jajka. Według statystyk, ponad połowa osób odwiedzających galerie, idzie tam z powodów towarzyskich lub kulturalnych. Oczywiście nasze centrum handlowe będzie inne od tych, które wymieniliśmy wcześniej, niemniej funkcje społeczne i oddziaływanie na najbliższą okolicę, będą takie same. Przecież tak się rozwijała Nysa od wieków - wzdłuż głównych szlaków handlowych, a najważniejszy handel odbywał się w centrum. I tam kwitło życie.

- Jakie będzie to centrum handlowe?

- W zasięgu oddziaływania galerii znajdzie się ponad 177.000 mieszkańców Nysy i okolic. Budynek ma cztery kondygnacje naziemne i podziemny parking dla klientów. Całkowita powierzchnia użytkowa, to ponad 10 tysięcy metrów kwadratowych. Parter i pierwsze piętro przewidziany jest dla handlu, na drugim piętrze zlokalizowane będą usługi, a najwyższa kondygnacja to wyjątkowe apartamenty na sprzedaż. Nowoczesny budynek przystosowany będzie dla osób niepełnosprawnych, wyposażony zostanie m.in. w trzy windy. W galerii będzie ok. 40 sklepów z branży odzieżowej, elektronicznej i spożywczej. Pomiędzy galerią a ratuszem stworzymy zadaszony deptak, który mamy nadzieję, stanie się ulubionym miejscem nysan. Planujemy także utworzenie specjalnych stoisk dla lokalnych wytwórców, gdzie będą mogli promować i sprzedawać swoje produkty.

Najwyższa kondygnacja to wyjątkowe apartamenty mieszkalne
Najwyższa kondygnacja to wyjątkowe apartamenty mieszkalne

- Nazwa galerii?

- Galeria Nyska. Nie mogło być innej nazwy, bo to jest galeria dla Nysy i dla jej wspaniałych mieszkańców.

- Skoro prace archeologiczne już się zakończyły, to chyba mogę zapytać o przewidywany czas otwarcia?

- Uruchomienie Galerii Nyskiej planujemy w połowie 2020 roku. O dokładnej dacie nie możemy jeszcze dzisiaj mówić, bo pozostało trochę rzeczy do zrobienia i wykończenia. Postaramy się jednak, aby otwarcie Galerii Nyskiej było wydarzeniem wyjątkowym. Tak jak wyjątkowe jest miejsce, w którym powstaje, i jak wyjątkowi są ludzie, którzy tutaj mieszkają. Pomimo wielu początkowych obaw oraz wątpliwości, jesteśmy szczęśliwi, że możemy przyczynić się do rewitalizacji Nysy. Możemy i przywracamy temu miastu jego historię, dbając jednocześnie o jego przyszłość. Na to chcielibyśmy zwrócić szczególną uwagę - Galeria Nyska to krok do przyszłości Nysy, drogą wyznaczoną przez historię.

Wejście do Galerii od strony ulicy Krzywoustego
Wejście do Galerii od strony ulicy Krzywoustego
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2020
Powered by Quick.Cms | Webmaster by Strony internetowe w Nysie